Zobacz nowe serwisy Kulturalnej Polski!
Streszczenia, opracowania lektur

***

Zygmunt Krasiński


I
Słońce zaszło. Noc czarnymi ramiony opasała Ojczyznę. Księżyc jej nie oświecił i słońce już nie weszło. Zorza tylko czasem zabłysła, ale, błyskawicy podobna, znikła. Runęło szczęście, w dym poszła nadzieja. Rozsypała się ojczysta ziemia. Rozerwały ją drapieżne szpony. Rozdzieliły ją wrogi. Spustoszenie zstąpiło, klęski się zebrały i jak czarne chmury przyleciały. Krew płynęła, legły syny Ojczyzny i już więcej z kurzawy nie podnieśli czoła. Cieszcie się, wrogi, napaście tym widokiem wściekłe oczy, skaczcie na grobie Polski! Uwieńczcie wasze głowy kwiatem goryczy, który na nim rośnie! Śpiewajcie zwycięstwa wasze, dumni, wynoście swą chwałę pod nieba, kładźcie jarzmo twarde na nasze osłabłe karki! Sypcie niewolę i kajdany pełnymi ręki! Żelaznym berłem panujcie nad nami, ostrzem miecza oddawajcie sprawiedliwość! Siejcie niezgody i rozterki! Siejcie dla podłych zaszczyty, dla szlachetnych poniżenie! - Noc czarnymi ramiony opasała Ojczyznę. Księżyc jej nie oświecił. Słońce już nie weszło.

II
Płaczcie, córki gór karpackich! Płaczcie, córy Polski! Uszyjcie całun dla waszej Ojczyzny! Czarne rozwleczcie warkocze, puśćcie je w igrzyska wiatrom, jak Polska puszczona w igrzysko nieszczęściu! Spuśćcie, dziewice, twarz wesołą, zdeptajcie wieńce z róż! Zapłaczcie nad grobem waszego kraju! Już się piękne dni nie wrócą. W żalu i smutku pędzić wiek młody będziecie; nie zabłyśnie promyk nadziei ani miłości, ale czarne troski około was latać będą. Wasza piękna Ojczyzna w niewoli. Wasi ojcowie ciężkie noszą okowy. Wasze młodzieńce legli w boju, w piersi raz odebrawszy, lub jęczą w ciemnych więzieniach. Ogień wolności zgasł na polskiej ziemi. Niewola, twarda niewola, wzniosła haniebne czoło i okryła swymi skrzydły waszą Ojczyznę. Płaczcie, córki gór karpackich, płaczcie, córy Polski!

III
Rozwinął swe śnieżne orzeł biały pióra i śmiałym mierząc słońce okiem, wzniósł się pod niebo. Spojrzał na nieszczęsną Polskę. „Ach! Ojczyzno moja! - rzekł - jęczysz w okowach; odwilżyła cię rosa nadziei, lecz prędko oschła. Kiedyś pysznie się wznosiłaś; pioruny padały z twej ręki, odbierałaś hołdy panów i korzyłaś ich dumę. Nieszczęśliwa Polsko! jakże cię los uciska, jakżeś rozerwana, a ja już nie mam schronienia na twych zwycięskich znakach! Latam, opuszczony, po obłokach i muszę patrzyć na twe klęski. Trzy czarne burze niosły ci spustoszenie, wiatr pozrywał twe dęby, pioruny potrzaskały twe wieże. Serce twych synów biło dla ciebie, ale teraz już bić przestało. Już ich lekkie cienie ulatują po chmurach, smutne ich twarze, a gorzka łza ciągle wilży ich powieki. Nie przebija się promień nadziei przez chmury, które cię okryły. Chciałem na nie moimi uderzyć piersiami, chciałem je rozerwać mymi szpony, ale próżno - wiatr coraz ich więcej nasyła, coraz bardziej ciemno, zginęła Polska." Tak mówił orzeł biały i smutno ulatywał.

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 - 


Drukuj  Wersja do druku     Wylij  Wyślij znajomemu


Komentarze
artykuł / utwór: ***




Dodaj komentarz


Imię:
E-mail:
Tytuł:
Komentarz:
 






Menu:

Cytaty, sentencje

Linki:
Adam Mickiewicz
Adam Asnyk
Jan Kasprowicz
Ania z Zielonego Wzgórza
Nie-Boska komedia
Gloria victis



   





.:: top ::.
Copyright krasinski.kulturalna.com
Wydawca: Olsztyńskie Towarzystwo Inicjatyw Kulturalnych - Kulturalna Polska
współpracaautorzykontakt